O mnie

Witajcie,

nazywam się Aleksandra Karpowicz i jestem fotografem.

Przez większość roku jeżdżę po różnych zakątkach północno-wschodniej Polski fotografując śluby, a kiedy uda mi się znaleźć czas wolny to obowiązkowym punktem jest dobra czarna kawa
i ucieczka na łono natury. Spacery ze mną to męczarnia, bo kiedy nie mam przy sobie lustrzanki – w ruch idzie telefon. Zatrzymuję się co chwila i przechylając się w różne strony, szukam dobrego kadru. Moją największą pasją są konie i jeździectwo, do którego powróciłam po kilkuletniej przerwie. Rodzina mówi, że mam już obsesję na tym punkcie, ale uważam, że przesadzają.
Na codzień jestem osobą pozytywnie nastawioną do życia, zakręconą i wrażliwą.

Moja droga rozpoczęła się od fotografii zwierząt, kiedy hobbystycznie fotografowałam właśnie konie. Jak to zazwyczaj bywa, na początku było niewinnie. Cyfrówka w gimnazjum otrzymana w spadku, potem niepełnoklatkowa lustrzanka za pierwsze zarobione weekendami pieniądze. Aparat był ze mną zawsze – przy okazji wyjazdów do stajni, na wakacjach. Były zdjęcia dla znajomych, pierwsze reportaże z wydarzeń jeździeckich. Oraz pierwsze zlecenie – ślub cywilny mojej siostry.
Myślę, że mniej więcej wtedy nastąpił przełom w moim podejściu do fotografii. Zaczęła we mnie kiełkować wizja zajęcia się tym zawodowo. I takim sposobem w 2015 roku założyłam firmę i przez parę miesięcy jeździłam na wesela jako second shutter ze szwagrem, szkoląc swoje umiejętności i oko. Aż w końcu nadszedł czas na kupno pełnoklatkowego Canona i wymianę obiektywów.

Chwytam to, co przynosi chwila. Pozwalam wydarzeniom toczyć się swoim torem, nie ingerując w ich przebieg. Zawsze jednak służę radą i chętnie pomogę w ustawieniu się czy zaszyciu w toalecie porwanej w czasie tańców sukni.
Podczas fotografowania cenię sobie przede wszystkim naturalność, towarzyszące Wam emocje oraz światło zastane.

To co, widzimy się na kawie? 😉

Wszelkie aktualności znajdziecie zawsze na moim fanpage’u oraz instagramie.