Magda i Oguz

Opublikowane przez Aleksandra Karpowicz w dniu

Zima w tym roku nie była obfita w śnieg. Okres świąteczno-sylwestrowy bardziej przypominał aurą późny, ponury październik. Nawet ubrane choinki i światełka na balustradach jakoś nie pasowały do krajobrazu.
Poranek nie napawał optymizmem. Szare kolory, pochmurne niebo i mroźny wiatr, który wciskał się w najmniejszą szczelinę między brodą a szalikiem, przyprawiając o niekontrolowaną falę dreszczy. Jadąc do Tykocina do Restauracji Alumnat zastanawiałam się, jak poradzimy sobie z nieprzyjazną tego dnia pogodą. Plener na otwartej przestrzeni biebrzańskich bagien w taki dzień brzmiał jak samobójstwo.
Kiedy jednak dotarliśmy do Carskiej Drogi i zobaczyłam kładkę przecinającą bezkresną przestrzeń suchych traw – wiedziałam, że to musi się udać. Moje zgrabiałe palce bardzo dobrze zapamiętały ten wietrzny dzień, kiedy po omacku wciskałam przyciski na aparacie.